Śpiewnik Domowy – Dzieło Szczecińskiego Duetu

Łona / Webber to Szczeciński duet, który wraca do nas po czterech latach przerwy. Można ich nazwać „starymi wyjadaczami” bądź „dinozaurami”, ale ich rap wnosi koloryt i finezje do Polskiej sceny rapu. Dla mnie osobiście najważniejszy jest przekaz, którego w twórczości tej dwójki jest sporo.

Zacznijmy może od okładki, która jest bardzo minimalistyczna i przedstawia granatowy napis Łona / Webber – „Śpiewnik Domowy” na białym tle. Widziałbym na tym miejscu coś kompletnie innego np. chaos podczas tworzenia właśnie tej płyty : porozrzucane wszędzie kartki z tekstami  czy pracujących chłopaków na keyboardzie nad bitem. Dałoby to dobry wstęp do płyty, bo jak wiadomo ludzie przecież „słuchają również oczami”.

Moim zdaniem na tej Epce nie ma słabego kawałka, wiec będziemy omawiać je po kolei. Zacznijmy od kawałka pt. „No Akomodejszyn”. Zaczynając słuchać tego kawałka odnosiłem wrażenie, że słucham wstępu do numeru Amerykańskiego DJ-a Skrillexa pt. „Lost Footage”. Jednak do bitu stopniowo zaczęły dołączać saksofony co dało jazzowego klimatu. Łona zaprezentował genialne flow, a cały kawałek wyszedł wspaniale, zwiastując bardzo dobry materiał.

„Stop, Nadiu” to numer z zastosowanym storytellingiem. Opowiada o wyprawie chłopaków do baru, gdzie pracuje Rosyjska lub Ukraińska barmanka Nadia. Kobieta nie rozumie za bardzo Polskiego, wiec nalewa kompanom następne shoty „czystej”, aż do mocnego upojenia alkoholowego. Na koniec owa barmanka wtrąca swoją kwestie – „Ja nie ponimaju”. Dodało to komizmu całemu kawałkowi. Bit znów w klimatach około jazzowych z dodaniem prawdopodobnie kastanietów. Podsumowaniem całego numeru i zarazem zachętą do jego przesłuchania powinien być wers Łony – „Wszystko co nam polewa jest łatwo palne, a my charaktery zapalne”.

Kolejny kawałek to „Co Tam, Mordo ?”. Na to pytanie Łona stara się odpowiedzieć przez cały utwór. Porusza tematy ludzkiej egzystencji, rozważań nad swoim życiem, sowich własnych refleksji. W numerze przez chwilę słychać zmianę stylu – Łona rapuje z modulatorem głosu, co dodaje nowoczesności. Sam bit w wykonaniu Webbera jest również bardziej nowoczesny poprzez dodaniu  perkusji.

W połowie Epki, czyli na czwartym miejscu w trackliście znajduje się numer pt. „Echo”. Utwór można rozpoznać przez  długi przerywany wstęp ( prawie 1. min. ), który ubarwia kawałek. Numer jest o przeszłości o życiu w czasach powojennych. Łona przez całą długość kawałka opisuje tamtejsze czasy co raz bardziej zbliżając się do czasów ówczesnych. Co do bitu to nie jestem pewien, ponieważ mógłby być to sampl z jakiegoś utworu z tamtego okresu czasu.

„Udostępniam Ci Playlistę” to mój ulubiony kawałek z tej płyty. Najbardziej do gustu przypadł mi refren, który brzmi – „Może bym tak potańczył, pochodził, pomówił, pomyślał, ot i cała playlista”. Łona odwołuje się chyba do prawie każdego gatunku muzycznego, przytaczając do tego wielu znakomitych wykonawców i zespołów, pokazując przy tym swój bogaty bagaż doświadczeń muzycznych.

Na pewno każdy z nas wrzucił symboliczną złotówkę jakiemuś ulicznemu „grajkowi”, Łona w kawałku pt. „Nikifor Szczeciński” oddaje im hołd za ich wkład w rozwój kultury. Muzycznie w innym stylu, ponieważ dominuje nowoczesny bit w wykonaniu Webbera.

Niepogoda kojarzy nam się z czyś przykrym, bo musimy odejść od pewnych czynności i odstawić je na potem ; Łonie i Webberowi kojarzy się z czyś zupełnie innym z impulsem do tworzenia muzyki (prawdopodobnie w deszczowej aurze mógł powstać ten numer). W kawałku występują liczne punche i wulgaryzmy, których jest mało na płycie. Fajne jest odwołanie do dzisiejszego problemu społecznego – depresji – „Ile można znosić jak długo ten skwar z depresyjną szarówką”. Łona rozkminia znaczenia słowa „błysk” – błysk burzy daje mu błysk w umyśle, energię do tworzenia muzyki. Ten numer to również jeden  z moich ulubionych z tego krążka, który na pewno zagości na długo na moich słuchawkach.

Na deser dostajemy remix kawałka pt. „No Akomodejszyn”. Szczerze mówiąc to jest on trochę lepszy od zwykłej wersji. Słowa są bardziej słyszalne i wyraźne oraz bit zmienia swoją strukturę na bardziej różnorodny.

Podsumowując płyta pt. „Śpiewnik Domowy” Łony i Webbera jest niemal perfekcyjna. Jedyny minus płyty to, że jest za krótka ( ma tylko osiem kawałów w tym remix ) i to, że niektóre słowa Łony są czasem niesłyszalne. Gdyby nie byłaby to Epka, mógłbym dać z czystym sumieniem dyche, lecz jestem zmuszony postawić dziewiątkę. Panowie wykonali kawał dobrej roboty ; Łona – inteligentny rap z błyskotliwym przekazem i z licznymi zabiegami stylistycznymi i odwołaniami ; Webber – bity w stylu jazzowym, które w najmniej spodziewanej chwili, zmieniają się na nowoczesne z użyciem syntezatora czy perkusji. Po odsłuchu krążka jestem naładowany pozytywną energią i gdy nadarzy się taka okazja wybiorę się na koncert tej dwójki.

Ocena : 9/10

Michael Bragga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.